Dzis wyslalam juz ostatnie pakuneczki... Uffff tak sie ciesze, ze ze wszystkim zdazylam , uporalam sie, oj chwilami bylo nerwowo. Co za ulga? Nie wspomne juz o realizacji superszybkiego zamowienia na girlande. Nie wiem doprawdy jak to sie stalo, ale poszlo supersprawnie....Co najlepsze - i tu bedzie pewnie duzo smiechu ... girlanda powstala wczesniej niz zdazylam odpisac na zamowiniowego maila...hahahaha... No coz sama dla siebie czasami jestem zagadka....Co do girlandy - wyszlo przecudnie i zazdroszcze Asi L., ze bedzie ja miala... buuuuuuu.
A ja coz .... nawiazujac do tytulu dzisiejszego posta, zostalam bez aniolka na swieta. Obiecalam sobie i mojej Amelce, ze nie tkane maszyny do Nowego Roku. Ale ta girlanda cholerka tak kusi.... Tez chce mieeeeeeeeec taaakaaaaaaa. Spytam Amelki moze pozwali mi jeszcze uszyc ta jedna...
Dobra to pokazuje teraz zdjecia...
Aha! zmienilam tytul bloga, uwazam, ze ten bardziej pasuje choc tytul zostal zapozyczony z jednego z pozostawionych u mnie komentarzy.... Pisalam juz do autorki, ale jeszcze nie odpowiedziala... Mam nadzieje po prostu, ze nie bedzie na mnie zla....
Oto trzy kobitki na wzor "golebiej" i oczywiscie z serduszkami....
A to kapciochy "peep toe" wedlug pomyslu Zuzi Gorskiej, zeby potem nie bylo ze sobie przywlaszczam taki przeswietny pomysl... Wiec nie bede sie rozpisywac na temat Zu bo mysle ze i tak kazdy wie o co chodzi - po prostu przeswietna babka. A paputy szylam dla relaksu i tez dolaczylam do jednej z paczuszek.... Od spodu sa potraktowane zelem antyposlizgowym.
No i w koncu girlanda... Oj slabiutkie zdjatka... fatalnie, bo nie uchwycily tego uroku w pelni, szkoda ... Ale strasznie sie spieszylam - godzine po sesji byla juz na poczcie.
A tu moj Kroliczus ubiera sobie choineczke....
Anielskich Swiat Wam zycze...



























































